O mnie

by Ola

Żałuję, że moja Mama nie nauczyła mnie gotować. Mama zawsze mówiła, że nie ma takiej potrzeby, bo może nie będę musiała tego robić w życiu, a jak będę musiała, to się nauczę. No to się uczę.

Do kuchni zawsze miałam dwie lewe ręce, jeżeli ktoś przypalał wodę w czajniku, to ja. Ulubiona imprezowa opowieść mojej best friend Marty, to ta jak za czasów studenckich postanowiłam zrobić pizzę. Kupiłam mrożoną i próbowałam odgrzać ją na patelni. Oj tam, oj tam

Cały czas się uczę. To, że publikuję przepisy, motywuje mnie jeszcze bardziej do zgłębiania tajemnic pożywienia i jego przyrządzania. I dokładnie taki był cel. I udaje się, coraz częściej wychodzą mi dania zjadliwe, a nawet i smaczne.

Żeby nie było za łatwo, ze względu na choroby autoimmunologiczne (najpierw hashimoto, potem insulinoopornośćhiperinsulinemia) wykluczyłam z diety cukier. Wiem, że jest coś takiego jak ksylitol czy stewia, ale nie do końca odpowiada mi ich smak. Jeżeli już używam czegoś słodkiego, to jest to miód lub suszone owoce.

Mięsnych przepisów nie będzie tu wiele. Mięso przestało mi smakować już kilka lat temu, potem zaczęło mnie od niego wręcz odrzucać. Teraz, jakkolwiek górnolotnie czy w inny sposób dziwnie to nie zabrzmi, gdy jestem bardziej świadoma różnych rzeczy, a także bardziej wrażliwa na krzywdę zwierząt, jedzenie mięsa mi nie pasi. Mam jednak rodzinę, która jest wybitnie mięsna, dlatego i mięsożercy znajdą tu coś dla siebie.

Zdjęcia nie są profesjonalne, są za to naturalne i przeważnie robione dość szybko, bo każdy chce zacząć jeść, zanim wystygnie. Wszystkie dania po obfotografowaniu zostały przez nas zjedzone.

Smacznego